indeksy branzowe (budownictwo i deweloperzy) zdecydowanie skonczyly swoj trend wzrostowy i badaja mozliwosci dalszego spadku - ktory naturalnie bedzie poprzedzony wieloma korektami, ale dopoki indeksy te nie wzrosna ponad swe niedawne wsparcia przelamane w zeszlym tygodniu domyslna 'pozycja' powinna byc sprzedac
zagadka z zeszlego tygodnia jest trudna dla naszego rynku bo nie ma instrumentow pochodnych na indeksy branzowe ani na poszczegolne spolki z branzy
wiec jedyne remedium to po prostu sie skrocic z posiadanych aktywow w sektorze i czekac
inna sprawa, ze metoda to malo elastyczna i istnieje duzy spread na rynku (koszty notarialne, pcc, prowizje itp itd) dlatego najwazniejsza jest ocena dlugoterminowa i wyjscie z rynku kiedy jest sie przekonanym o poczatku dluzszej tendencji fundamentalnej
od jakiegos czasu mowilo sie o przeszacowaniu wycen mieszkan, wieszczono rychle spadki, zniechecano do kupna
wszystkie tego typu prognozy bazowaly na swego rodzaju chciejstwie: bedzie nizej, mowie Ci, bedzie nizej bo: idzie duza podaz, ludzie wyjechali, bo wynajem stoi nisko, bo utrudniaja dostep do kredytow
ok, argumenty byly/sa mocne ale nas najbardziej interesuje cena - to ona wszakze sama powie kiedy ma dosc, to ona najpierw musi okazac slabosc by moc odtrabic odwrot
i wlasnie w zeszlym tygodniu nadszedl ten moment (dla tych co sledza ceny i indeksy branzowe)
oczywiscie, Ci ktorzy bazowali na przeczuciach i opiniach prawdopodobnie mieli racje i jesli sprzedali dajmy na to pomiedzy grudniem a kwietniem zlapali tzw gorke i chwala im
jednak takich gorek mielismy w tym trendzie (specjalnie pisze w czasie przeszlym, bo ta gorka wyglada na ostatnia, dlatego ze zeszlismy ponizej podstawy tej gorki...), wiec tych gorek mielismy bez liku w tym kilkuletnim trendzie i gdybysmy mieli za kazdym razem decydowac o sprzedazy tylko na podstawie zaslyszanych opinii to bysmy stracili wiele z tego trendu
a tak, nie zlapalismy TEJ OSTATNIEJ gorki, ale zalapalismy sie na wiele poprzednich
a co mowia fundamenty?
fundamenty zmienily sie w ostatnim kwartale diametralnie
wzrosly stopy procentowe i kurs CHF jeszcze bardziej spadl i spadla rowniez chec do zaciagania kredytow hipotecznych w CHF
jak to sie przeklada na wycene fundamentalna?
najpierw krotki wzor by pokazac zaleznosci:
wartosc = (przychod roczny - koszty)/(stopa procentowa + premia za ryzyko)
albo inaczej
(przychod roczny - koszty)/wartosc - premia za ryzyko = aktualna stopa procentowa
wzor jest prosty i intuicyjny
sugerowalbym brac tutaj do szacowania wyceny wazona stopa procentowa WIBOR i LIBOR gdzie wagami sa ostatnie dane nt zaciagania kredytow w poszczegolnych walutach
dzis smialo mozna powiedziec, ze wagi wynosza po 50% z TENDENCJA do dowazania PLN, jakie to ma skutki pozniej
teraz cale zadanie wyceny sprowadza sie tak naprawde do oszacowania mozliwych do osiagniecia przychodow - ktore notabene powolutku rosna
aha - malutki szczegol: premia za ryzyko jest indywidualna ale napewno nie jest nizsza od 0% :-)
smialo mozna przyjac przecietne 2% - i to z tendencja wzrostowa
prosze sobie teraz pocwiczyc na wlasnym przykladzie jaka jest szacowana wycena i jaka bylaby gdyby tendencje rosnace sie utrzymaly
dla ustalenia uwagi:
przychody rosna o aktualny roczny wzrost plac
koszty rosna o inflacje
premia za ryzyko rosnie corocznie o 0,5% (min. w zwiazku z oczekwianiem zmiany trendu na CHF i zatrzymaniem tendencji wzrostu cen)
stopy % docelowe tak jak WIBOR/LIBOR 1Y (a najlepiej docelowo tak jak w 10letnich SWAPach, dla PLN link obok "stopy stale")
waga kredytow w PLN rosnie od obecnych 50% do 70%
----
mnie z symulacji wychodzi spadek cen mieszkan nominalnie o 20% w ciagu 6 lat
w tym czasie na glupiej lokacie mozna kapitalizujac rocznie wyciagnac okolo 25%
roznica 45% w ciagu 6lat
wnioski pozostawiam zainteresowanym, szczegolnie podlewarowanym kredytem hipotecznym...
ps aha nawet gdyby premia za ryzyko mialabyc constans i rowna 0%, roznica dla 6lat wynosi 20%!
poniedziałek, 30 lipca 2007
czwartek, 26 lipca 2007
wazny dzien + zagadka
http://stooq.pl/c/?s=wig_budow&c=1y&t=l&a=lg&b
rynek wlasnie przelamal pierwsze wsparcie, to sądny dzien...
teraz zagadka:
jaki rynek jest ujemnie skorelowany z rynkiem nieruchomosci?
albo jak zajac krotka pozycje na rynku nieruchomosci czyli jak zabezpieczyc sie przed spadkami?
ciekawe jakie jest Wasze zdanie
ps indeks deweloperow nieznacznie lepiej, przebil dwumiesieczne minimum i testuje wlasnie wsparcie na 159
http://stooq.pl/c/?s=f_dew&c=1y&t=l&a=lg&b
rynek wlasnie przelamal pierwsze wsparcie, to sądny dzien...
teraz zagadka:
jaki rynek jest ujemnie skorelowany z rynkiem nieruchomosci?
albo jak zajac krotka pozycje na rynku nieruchomosci czyli jak zabezpieczyc sie przed spadkami?
ciekawe jakie jest Wasze zdanie
ps indeks deweloperow nieznacznie lepiej, przebil dwumiesieczne minimum i testuje wlasnie wsparcie na 159
http://stooq.pl/c/?s=f_dew&c=1y&t=l&a=lg&b
wtorek, 24 lipca 2007
co oznacza spadek ceny a wklad wlasny
dzisiaj banki zadaja ubezpieczenia wkladu wlasnego
po co to robia? czy tylko dla zaspokojenia wlasnego widzimisie? czy dla zachowania jakis odgornych wytycznych?
przeciez istota kredytu jest brak srodkow wlasnych i banki finansuja nawet do 130% ceny...
o co tutaj wiec chodzi?
wklad wlasny jest wykladany przez wlasciciela jako jego zaangazowanie w inwestycje, niektorzy go nie maja i wtedy bank idzie im na reke i prosi ubezpieczyciela by wyznaczyl stawke za brak takowego
co daje bankowi wklad wlasny? gdyby ceny tylko rosly to oczywiscie byloby to tylko niepotrzebne zamrazanie cennej gotowki klienta
cos musi jednak byc na rzeczy tzn, ze ceny nie tylko rosna
wklad wlasny daje bankowi poduszke bezpieczenstwa przed ewentualnym spadkiem cen, to wlascicielowi 'zjada' kapital a bank ma pokrycie hipoteczne
przyjelo sie, ze tzw wklad wlasny powinien wynosic 20% wartosci transakcji oczywiscie po zaakceptowaniu wyceny przez bank tzn odniesieniu jej do wartosci rynkowych
wszystko ladnie dopoki ceny rosna, z 20% pokrycia robi sie pozniej 50% itp
co natomiast z klientem ktory kupuje teraz? i zamiast prawdziwego wkladu wlasnego mial tylko jego ubezpieczenie? co w sytuacji gdy ceny sie powiedzmy obniza o 5%?
wtedy po prostu klient dalej placi swoje raty a bank czeka az minie czas az te 5% uzupelni poprzez splate bo raczej nie bedzie wypowiadal od razu umowy dla 5%
no dobrze ale gdzie jest granica ktorej bank nie moze przekroczyc nadmiernie ryzykujac, 10%? 15%? 20%?
na czym polega ryzyko? ano na tym, ze klient widzac ze ma do splaty kredyt wiekszy niz wartosc zabezpieczenia po prostu przestaje splacac ten kredyt i niech bank szuka brakujacej kwoty
5% moze nie jest wystarczajaca motywacja ale 20% juz napewno
ogolnie rozwinal nam sie bardzo rynek kredytow bez realnego wkladu wlasnego
ryzyko zostalo przerzucone na ubepieczycieli, ktorzy dalej tego ryzyka nie moga transferowac
mogliby to robic tylko w sytuacji kiedy moznaby zajmowac krotka pozycje w nieruchomosciach
krotko mowiac kredyt hipoteczny jest instrumentem pochodnym na rynku nieruchomosci, gdzie powinien sie liczyc realny wklad wlasny, ktory mozna utracic w wyniku spadku ceny i trzeba albo uzupelnic depozyt albo wyskoczyc z pozycji po wezwaniu banku...
powoli przychodzi czas na sprawdzenie kart
po co to robia? czy tylko dla zaspokojenia wlasnego widzimisie? czy dla zachowania jakis odgornych wytycznych?
przeciez istota kredytu jest brak srodkow wlasnych i banki finansuja nawet do 130% ceny...
o co tutaj wiec chodzi?
wklad wlasny jest wykladany przez wlasciciela jako jego zaangazowanie w inwestycje, niektorzy go nie maja i wtedy bank idzie im na reke i prosi ubezpieczyciela by wyznaczyl stawke za brak takowego
co daje bankowi wklad wlasny? gdyby ceny tylko rosly to oczywiscie byloby to tylko niepotrzebne zamrazanie cennej gotowki klienta
cos musi jednak byc na rzeczy tzn, ze ceny nie tylko rosna
wklad wlasny daje bankowi poduszke bezpieczenstwa przed ewentualnym spadkiem cen, to wlascicielowi 'zjada' kapital a bank ma pokrycie hipoteczne
przyjelo sie, ze tzw wklad wlasny powinien wynosic 20% wartosci transakcji oczywiscie po zaakceptowaniu wyceny przez bank tzn odniesieniu jej do wartosci rynkowych
wszystko ladnie dopoki ceny rosna, z 20% pokrycia robi sie pozniej 50% itp
co natomiast z klientem ktory kupuje teraz? i zamiast prawdziwego wkladu wlasnego mial tylko jego ubezpieczenie? co w sytuacji gdy ceny sie powiedzmy obniza o 5%?
wtedy po prostu klient dalej placi swoje raty a bank czeka az minie czas az te 5% uzupelni poprzez splate bo raczej nie bedzie wypowiadal od razu umowy dla 5%
no dobrze ale gdzie jest granica ktorej bank nie moze przekroczyc nadmiernie ryzykujac, 10%? 15%? 20%?
na czym polega ryzyko? ano na tym, ze klient widzac ze ma do splaty kredyt wiekszy niz wartosc zabezpieczenia po prostu przestaje splacac ten kredyt i niech bank szuka brakujacej kwoty
5% moze nie jest wystarczajaca motywacja ale 20% juz napewno
ogolnie rozwinal nam sie bardzo rynek kredytow bez realnego wkladu wlasnego
ryzyko zostalo przerzucone na ubepieczycieli, ktorzy dalej tego ryzyka nie moga transferowac
mogliby to robic tylko w sytuacji kiedy moznaby zajmowac krotka pozycje w nieruchomosciach
krotko mowiac kredyt hipoteczny jest instrumentem pochodnym na rynku nieruchomosci, gdzie powinien sie liczyc realny wklad wlasny, ktory mozna utracic w wyniku spadku ceny i trzeba albo uzupelnic depozyt albo wyskoczyc z pozycji po wezwaniu banku...
powoli przychodzi czas na sprawdzenie kart
czwartek, 19 lipca 2007
dylemat wieznia na rynku kredytow hipotecznych
jak wiadomo dylemat wieznia polega na tym, ze mimo ze dziala sie w dobrze rozumianym wlasnym interesie to jako czlonek wiekszej grupy wychodzi sie na tym przegranym jesli wszyscy inni beda sie tak samo zachowywac
np kradziez
przeciez jesli bylby tylko jeden zlodziej na swiecie to kazde jego dzialanie powiekszaloby jego zamoznosc, tego niestety nie mozna byloby powiedziec o pozostalych
ale to jeszcze pol biedy
gorzej gdyby wszyscy widzac interes kradziezowego biznesu zaczeli robic to samo to wszyscy bylibysmy przegrani
w takiej sytuacji wkracza panstwo - by wszystkim zabronic robienia szkody wszystkim mimo, ze to dla wlasnej korzysci...
co to ma wspolnego z kredytami hipotecznymi?
pojawila sie dzisiaj nastepujaca sytuacja - wszyscy zarabiaja na mieszkaniach, dzialkach, budowach, kredytach: i kupujacy i banki i deweloperzy
niby wszyscy dzialaja we wlasnym interesie, niby wszystko jest w porzadku, nie ma przegranych...
bo przegrani dopiero beda, Ci niektorzy, ktorzy kupili na koncu
wlasnie zaczela sie dyskusja w RPP jak dalej przykrocic kredytowy boom
banki daja kredyt, winduja zdolnosc, winduja ceny i ... obnizaja marze
marze - dlaczego obnizaja marze? bo twierdza, ze rynek rosnie, ryzyko maleje, jeszcze wiedza o kredytach hipotecznych nie rozprzestrzenila sie w spoleczenstwie, bo od ich klientow kupia nastepni i LTV spadnie itd itp
i tak wlasnie rozkreca sie dylemat wieznia bez zewnetrznej regulacji
rosnie ryzyko i maleja marze, caly system bankowy narazony jest na kryzys na niespotykana skale z powodu niewspolmiernosci tych wielkosci
powinno byc tak, ze w miare wzrostu cen rosna marze i maleje zdolnosc a tu na przekor lokomotywa rozpedza sie w kierunku przepasci pod gore wiec huk bedzie duzy
iluzja konczy sie wtedy kiedy poziom cen wynajmu rozmija sie z rata kredytowa
dzis rata odsetkowa zrobila sie wyzsza w CHF niz koszt wynajmu i to przy historycznie niskim kursie, a na biezacym cash flow kredytobiorcy ciazy jeszcze splata kapitalu, czynsz, biezace konserwacje i ryzyko spadku ceny mieszkania i ryzyko wzrostu historycznie niskich stop i historycznie niskiego kursu
chcesz byc tym ostatnim z dylematem? NBP juz wyswietla zolte ostrzegawcze swiatlo od jakiegos czasu...
np kradziez
przeciez jesli bylby tylko jeden zlodziej na swiecie to kazde jego dzialanie powiekszaloby jego zamoznosc, tego niestety nie mozna byloby powiedziec o pozostalych
ale to jeszcze pol biedy
gorzej gdyby wszyscy widzac interes kradziezowego biznesu zaczeli robic to samo to wszyscy bylibysmy przegrani
w takiej sytuacji wkracza panstwo - by wszystkim zabronic robienia szkody wszystkim mimo, ze to dla wlasnej korzysci...
co to ma wspolnego z kredytami hipotecznymi?
pojawila sie dzisiaj nastepujaca sytuacja - wszyscy zarabiaja na mieszkaniach, dzialkach, budowach, kredytach: i kupujacy i banki i deweloperzy
niby wszyscy dzialaja we wlasnym interesie, niby wszystko jest w porzadku, nie ma przegranych...
bo przegrani dopiero beda, Ci niektorzy, ktorzy kupili na koncu
wlasnie zaczela sie dyskusja w RPP jak dalej przykrocic kredytowy boom
banki daja kredyt, winduja zdolnosc, winduja ceny i ... obnizaja marze
marze - dlaczego obnizaja marze? bo twierdza, ze rynek rosnie, ryzyko maleje, jeszcze wiedza o kredytach hipotecznych nie rozprzestrzenila sie w spoleczenstwie, bo od ich klientow kupia nastepni i LTV spadnie itd itp
i tak wlasnie rozkreca sie dylemat wieznia bez zewnetrznej regulacji
rosnie ryzyko i maleja marze, caly system bankowy narazony jest na kryzys na niespotykana skale z powodu niewspolmiernosci tych wielkosci
powinno byc tak, ze w miare wzrostu cen rosna marze i maleje zdolnosc a tu na przekor lokomotywa rozpedza sie w kierunku przepasci pod gore wiec huk bedzie duzy
iluzja konczy sie wtedy kiedy poziom cen wynajmu rozmija sie z rata kredytowa
dzis rata odsetkowa zrobila sie wyzsza w CHF niz koszt wynajmu i to przy historycznie niskim kursie, a na biezacym cash flow kredytobiorcy ciazy jeszcze splata kapitalu, czynsz, biezace konserwacje i ryzyko spadku ceny mieszkania i ryzyko wzrostu historycznie niskich stop i historycznie niskiego kursu
chcesz byc tym ostatnim z dylematem? NBP juz wyswietla zolte ostrzegawcze swiatlo od jakiegos czasu...
środa, 11 lipca 2007
kredyty trudniej dostepne
http://skocz.pl/trudniejdostep
jakos niepodobaja sie Radzie za niskie marze bankowe przy kredytach hipotecznych
Ci co wzieli beda zadowoleni przez 30lat i wiecej bo umowa jest niezmienna
Ci co nie wzieli beda teraz chcieli wziasc poki moga... bo potem bedzie drozej
to dalej nie jest gra czy kupowac a bardziej czy sie zadluzac po relatywnie tanich kosztach
przeciez pod posiadana juz nieruchomosc mozna dobrac kredytu dociazajac ja i wydluzajac okres splaty
jak widac NBP po prostu chce przykrecic kurek z kasa ktora plynie szerokim strumieniem na rynek i wywoluje inflacje
w sumie robi to w interesie juz posiadajacych i w imie stabilizacji
po kolejnych zmianach oczywiscie pojda czynsze wynajmu do gory, ale to juz troche inna historia
jakos niepodobaja sie Radzie za niskie marze bankowe przy kredytach hipotecznych
Ci co wzieli beda zadowoleni przez 30lat i wiecej bo umowa jest niezmienna
Ci co nie wzieli beda teraz chcieli wziasc poki moga... bo potem bedzie drozej
to dalej nie jest gra czy kupowac a bardziej czy sie zadluzac po relatywnie tanich kosztach
przeciez pod posiadana juz nieruchomosc mozna dobrac kredytu dociazajac ja i wydluzajac okres splaty
jak widac NBP po prostu chce przykrecic kurek z kasa ktora plynie szerokim strumieniem na rynek i wywoluje inflacje
w sumie robi to w interesie juz posiadajacych i w imie stabilizacji
po kolejnych zmianach oczywiscie pojda czynsze wynajmu do gory, ale to juz troche inna historia
piątek, 6 lipca 2007
mamy inflację
obserwujac wnikle ceny roznych produktow trzeba dojsc do takiego smutnego wniosku
bo jak inaczej potraktowac wzrost ceny BigMaca o 40gr? wzrost cen kebabow na miescie o 1pln i wzrost cen napojow w automatach o kilkadziesiat groszy?
czeka nas szukanie rownowagi na wyzszym poziomie z wiekszym niz potencjalnie gospodarka moglaby wchlonac wolumenem pieniadza na rynku oraz z niedokonczonymi inwestycjami ktore moglyby ten potencjal powiekszyc
jak to ma sie do naszych kredytow? wystarczy spojrzec na WIBORy
aktualne zaklady o 6M za szesc miesiecy 5,45 5,65 - czyli podsumowujac, rynek znajduje rownowage o cale 1.25% wyzej niz bylo miesiac dwa temu
jako ze ceny aktywow zaleza odwrotnie proporcjonalnie do stop procentowych czeka nas spadek cen mieszkan w dluzszym terminie
w chwili obecnej jedna z przyczyn inflacji jest wzrost zarobkow, co przekalada sie na liczenie zdolnosci
na dzis efekty sie znosza i ceny mieszkan przestaly rosnac
czekamy na potyczke stop z zarobkami, stopy kiedys spadna a zarobki raczej nie :)
bo jak inaczej potraktowac wzrost ceny BigMaca o 40gr? wzrost cen kebabow na miescie o 1pln i wzrost cen napojow w automatach o kilkadziesiat groszy?
czeka nas szukanie rownowagi na wyzszym poziomie z wiekszym niz potencjalnie gospodarka moglaby wchlonac wolumenem pieniadza na rynku oraz z niedokonczonymi inwestycjami ktore moglyby ten potencjal powiekszyc
jak to ma sie do naszych kredytow? wystarczy spojrzec na WIBORy
aktualne zaklady o 6M za szesc miesiecy 5,45 5,65 - czyli podsumowujac, rynek znajduje rownowage o cale 1.25% wyzej niz bylo miesiac dwa temu
jako ze ceny aktywow zaleza odwrotnie proporcjonalnie do stop procentowych czeka nas spadek cen mieszkan w dluzszym terminie
w chwili obecnej jedna z przyczyn inflacji jest wzrost zarobkow, co przekalada sie na liczenie zdolnosci
na dzis efekty sie znosza i ceny mieszkan przestaly rosnac
czekamy na potyczke stop z zarobkami, stopy kiedys spadna a zarobki raczej nie :)
poniedziałek, 2 lipca 2007
Gilowska (i) zdolność
efektem ubocznym prezentu od Zyty w postaci zmniejszenia skladki na tzw ubezpieczenie tzw rentowe, czyli zwiekszenie zarobkow netto bedzie lepsza kalkulacja zdolnosci kredytowej
liczac zwyzke w lipcu o 3%*0.81 otrzymujemy realny wzrost wynagrodzenia o 2.43% netto
co przy sredniej placy na poziomie okolo 2600 brutto daje wzrost o 63pln teraz w lipcu
bank przyjmuje oczywiscie do kalkulacji wplywy netto po odliczeniu niezbednych wydatkow na utrzymanie (roznie w roznych bankach)
im nizsze zarobki tym ten efekt procentowo wiekszy nawet do 7% jak wylicza ehipoteka.com (fantastyczna reklame dostali na wejsciu, co nie?)
patrzac jednak globalnie - te 63pln daje w efekcie wzrost wolumenu kredytu o jakies 11k dla 40lat, calkowite oprocentowanie 6% PLN
dodajac do tego kolejny zapowiadany prezent w styczniu bedzie mozna uzyskac dodatkowo 20k kredytu
wszystko byloby fajnie gdyby nie rosly stopy procentowe
w efekcie - kredytobiorcy dostali cos w postaci miekkiego ladowania i patrzac w ten sposob wzrost WIBOR wydaje sie mniejszy niz moglby
liczac zwyzke w lipcu o 3%*0.81 otrzymujemy realny wzrost wynagrodzenia o 2.43% netto
co przy sredniej placy na poziomie okolo 2600 brutto daje wzrost o 63pln teraz w lipcu
bank przyjmuje oczywiscie do kalkulacji wplywy netto po odliczeniu niezbednych wydatkow na utrzymanie (roznie w roznych bankach)
im nizsze zarobki tym ten efekt procentowo wiekszy nawet do 7% jak wylicza ehipoteka.com (fantastyczna reklame dostali na wejsciu, co nie?)
patrzac jednak globalnie - te 63pln daje w efekcie wzrost wolumenu kredytu o jakies 11k dla 40lat, calkowite oprocentowanie 6% PLN
dodajac do tego kolejny zapowiadany prezent w styczniu bedzie mozna uzyskac dodatkowo 20k kredytu
wszystko byloby fajnie gdyby nie rosly stopy procentowe
w efekcie - kredytobiorcy dostali cos w postaci miekkiego ladowania i patrzac w ten sposob wzrost WIBOR wydaje sie mniejszy niz moglby
Subskrybuj:
Posty (Atom)